niedziela, 22 lipca 2012

Siostra Faustyna Biografia Świętej


Jestem po lekturze Faustyny, biografii świętej, napisanej przez Panią Czaczkowską. Kiedy zobaczyłem książkę w internecie, wiedziałem, że muszę ją mieć. Zapaliła się we mnie chęć posiadania więc bez względu na cenę, przy zaskoku do Polski, kupiłem i dumnie wiozłem do domu.
Myślę, że Świętą Siostrę Faustynę znają wszyscy i nie trzeba jej nikomu przedstawiać. To pierwsza biografia świętej. Czyta się jednym tchem, książka ma w sobie moc i siłę. Jest napisana pod wpływem Ducha, zapiera dech w piersiach i doprowadza do łez. Już dawno nie czytałem żadnej biografii pod wpływem takiego zafascynowania. Długo też nie natrafiłem na książkę, w czasie czytania której przebiegałyby mnie dreszcze. Płakałem chyba sto razy.
Kim była Siostra Faustyna? Jak żyła? Co nam przekazała i kim się stała już za życia, jaką siłę w sobie nosiła i jak wielką wiarę. Lektura obowiązkowa, ponieważ niesie, również jak Dzienniczek Świętej Siostry Faustyny, przesłanie o wielkim miłosierdziu.
Ta książka to skarb. Nigdy się jej nie pozbędę. Choć nie jestem, niestety, maniakiem wiary, to jednak pozycja ta dała mi niezłego kopa. Dzięki tej książce wiele zrozumiemy, nauczymy się czegoś i poznamy dobro w czystej postaci. Dzięki niej będziemy chcieli lepiej żyć.

Tutaj, można zobaczyć samą autorkę, opowiadającą o powstaniu książki!

Jezu, ufam Tobie!

sobota, 21 lipca 2012

Płatki na wietrze - V.C.Andrews


Uprzedzam, że to nie jest recenzja, nie po to powstał ten blog.

Druga część traktująca o rodzinie Dollangangerów zaczyna się spokojnie. Pewne rzeczy muszą biec swoim torem, coś się musi zmienić, coś pozostać takie, jakim było. Okiem głównej bohaterki śledzimy życie tej nieszczęśliwej rodziny, która po opuszczeniu swojego więzienia, tak naprawdę nie potrafi żyć normalnie. Dlaczego? Ponieważ poddasze naznaczyło ich na całe życie.
Carrie przeżywa swój tragiczny i nieszczęśliwy żywot, nie mogąc pogodzić się ze swoim losem. Spotkanie po latach matki, doprowadza ją do tragicznego finału.
Chris nie potrafi zapomnieć o swojej siostrze oraz o miłości i pożądaniu, jakie do niej czuje.
Catherine pragnie osiągnąć swój cel ale najważniejsza w jej życiu staje się zemsta na matce. Kiedy dochodzi do finalnego spotkania i ogromnej tragedii, wiadomo, że to jeszcze nie koniec.
Chyba nigdy w żadnej książce nie padły okrutniejsze słowa z ust matki, skierowane do swych dzieci.
Książka roztacza przed nami żywy obraz tego co się dzieje w jej zapisanych kartkami wnętrzu. Po raz drugi nie potrafię przemóc się przed uczuciem niesmaku i litości. Książka wyjątkowa, w niczym nie odbiega od doskonale napisanej pierwszej części.
Właściwie brak mi słów na pisanie. Tę książkę każdy musi przeżyć sam. Ta książka pozostawi w każdym wrażliwym człowieku niezmywalny ślad.

piątek, 6 lipca 2012

Wynurzenie drugie


Dziewięcioletni Marek zostaje na świecie sam, kiedy jego rodzice giną podczas burzy na morzu. W jego pobliżu nagle pojawia się zapomniana Barbara, siostra ojca. Barbara jest złym i nikczemnym człowiekiem, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój wyznaczony cel. Przejmuje opiekę nad chłopcem i tak zaczyna się ich obustronna nienawiść. Dlaczego Barbara tak bardzo nienawidzi chłopca?
Pewnego dnia w domu pojawia się Panna Marcelina, nauczycielka. Stukot jej laski słyszą wszyscy, zawsze kiedy się zbliża, ale Panna Marcelina potrafi też przemieszczać się niezwykle cicho, jeżeli tego chce. Kim jest ta tajemnicza starsza pani?
Nienawiść pomiędzy Markiem a Barbarą przeradza się w otwartą walkę ale chłopiec jest jeszcze za młody by stanąć z nią oko w oko. Kiedy Marek odkrywa powoli rodzinną tajemnicę, wszystko staje się zagmatwane i wydaje się nierealne. Dodatkowo babcia zwierza mu się ze swojego sekretu o którym nie miał pojęcia. Im więcej się dowiaduje, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że czeka go niezwykłe życie, jeżeli przeżyje, ponieważ grozi mu wielkie niebezpieczeństwo.
Marek wie, że los prowadzi go z powrotem do Mrzeżyna, nad morze, gdzie dojdzie do rzeczy dziwnych i niepojętych dla ludzkiej myśli. Coś czeka na jego pojawienie się a wtedy już nie będzie odwrotu...
Jest jeszcze latarnia morska, jej pojawienie się zmieni wszystko...


czwartek, 21 czerwca 2012

Poszukiwany recenzent mojej książki

Witam,

może znajdzie się osoba chcąca przeczytać moją książkę "Melancholii"? Potrzebowałbym parę recenzji, więc jeśli znajdzie się chętny, proszę o przesłanie e-mejla, od razu prześlę książkę.

Melancholii to historia młodego chłopaka, chcącego odnaleźć życie wieczne. Od dziecka boi się śmierci, dlatego postanawia, że nigdy nie umrze. Pewnego dnia udaje się do lasu, gdzie pojawia się zakapturzona, milcząca postać. Od tamtego dnia już nic nie będzie takie same, teraz wszystko ulegnie zmianie. Jest to pierwsza część trylogii pt W poszukiwaniu ciemnego świata.

Znajdzie się zainteresowany?


środa, 20 czerwca 2012

Rzecz niezwykła


Jakiś czas temu kupowałem w sklepie bukiet czerwonych róż. Przede mną stała zadbana pani w starszym wieku. Popatrzyła na róże a jej twarz zmieniła się, pojaśniała. Kobieta patrzyła na róże jakby przypominały jej jakiś piękny moment z dawnych lat. Tak zmieniła się jej twarz do niepoznania: w oczach starej kobiety dostrzegłem młodą dziewczynę, którą kiedyś była. Jej uśmiech był niezwykły. Kobieta szepnęła coś do mężczyzny w podeszłym wieku, stojącego obok niej. Pokiwał głową z uśmiechem. Zapłacili za zakupy i odeszli. Bez namysłu zapłaciłem za swój towar i pobiegłem za nimi. Dogoniłem ich przed sklepem, wyciągnąłem różę i dałem tej kobiecie. To dla pani, powiedziałem, bo tak pięknie się pani uśmiecha. Zdziwiona kobieta pojaśniała na twarzy, podziękowała i obdarzyła mnie kolejnym uśmiechem, na wagę złota, ponieważ takich uśmiechów nie widuje się każdego dnia. Życzyłem miłego dnia i pobiegłem przed siebie. Do dziś pamiętam jej uśmiech i zawsze przebiega mnie dreszcz. Są uśmiechy, których się bowiem nie zapomina...

wtorek, 19 czerwca 2012

Służące


 Do czytających: nie jest to recenzja filmu!

Jestem świeżo po filmie „Służące”. To jeden z tych magicznych filmów, które pozostają w człowieku jeszcze na długo. To straszne, jak ludzie potrafią traktować innych ludzi, dla mnie to po prostu niewyobrażalne. Czy to naprawdę miało miejsce?

Przesłanie tego filmu jest jasne i oczywiste: wszyscy jesteśmy ludźmi i nie zależy na kolorze skóry. Cierpimy i kochamy tak samo. Jesteśmy jednym tworem, bez różnic. Jak babka piaskowa  z domieszką kakao. Niby dwa różne kolory ale jednak tworzące swoistą całość, która do siebie pasuje.
Jak dla mnie, to wynoszę z tego filmu takie oto trudne pytanie: jak poprosić kogoś o przebaczenie, kiedy jest już na to za późno? To chyba najgorsza z możliwych sytuacji jakie się mogą w życiu przytrafić człowiekowi. Ponieważ ja jestem wyznawcą przebaczenia i zrozumienia, naprawy, nowego narodzenia. Ale jak można tego dokonać, kiedy osoba, która powinna się o tym dowiedzieć, która powinna nas rozgrzeszyć, stać przed nami kiedy my klęczymy i prosimy o przebaczenie, odeszła? I to tam, skąd się już nie wraca...
To najgorsza z możliwych kar, zrozumieć i chcieć błagać o przebaczenie, a nie mieć możliwości. Gdzie wtedy iść i do kogo się zwrócić? Czy da się zapomnieć? Czy da się z tym normalnie żyć?
Jeżeli macie kogoś, kogo kochacie, to powiedzcie mu o tym. Pochwalcie dziecko, pomóżcie siostrze, wesprzyjcie kolegę, pogładźcie matkę po twarzy...
Film jest czasem śmieszny, czasem tragiczny. Z tych wrażliwych z pewnością wyciśnie łzę.

Zwiastun filmu na youtube.

piątek, 8 czerwca 2012

Latarnia morska - rodzi się moje kolejne dziecko.

Piszę nową książkę. Dokładnie już 20 stą! To pierwsza część trylogii zatytuowanej Dziewice morza. I chociaż jeszcze nie wiem jak się zakończy Latarnia morska, to jednak jestem bardzo tego ciekawy. Jestem na początku niezwykle fascynującej drogi!
Po raz pierwszy piszę... inaczej. Spokojnie, delektując się widzianym przed oczyma obrazem. Jakby ktoś malował przede mną pędzlem a ja przelewam na papier widziane malunki. To niesamowite uczucie. Oczywiście jestem w tym spokoju, gdzieś wewnątrz siebie niespokojny, ponieważ odczuwa się potrzebę pisania a jednak czas temu zabrania i dodatkowo należy brać pod uwagę fakt, że piszę jak J.K.Rowling kiedyś, w pracy. Też mnie chcą wylać, jak się dowiedziałem... Coś się dzieje z tą książką. Ten prawdziwy świat przeplatający się z baśnią jest tak fascynujący. Niby domyślam się co będzie dalej, ale jednak mam lekko zaćmiony umysł, ponieważ puzzle tej książki ukazują mi się wyłącznie podczas pisania, wtedy pasują do siebie kawałki porozrzucane gdzieś w mojej głowie. Układam je, bo inaczej się nie da. Czasami jest tak, że kiedy książka zaczyna żyć, krzyczy do ciebie, woła, mówi: napisz mnie, bo inaczej nie zaznasz spokoju. A ja siadam, jak jakiś sterowany przez kogoś robot i piszę. Każdego dnia pytam siebie: co się tam wydarzy? I nie wiem. Wtedy zabieram się za pisanie i nagle: trach! Obrazy zalewają mnie jakbym miał wizje. To wyjątkowa książka, nie mam tutaj żadnych wątpliwości, ta historia sama chce się napisać, potrzebuje tylko moich palców, które spokojnie, czasem z bólem, będą stukały o klawiaturę. Dobra, mówię do siebie, jeżeli chcesz, napiszę cię. I tak powstał Tomasz, jego rodzice, jest bogactwo i przyjaźń, bo bez niej się nie obędzie. Jest Luba, która stoi u jego boku, kiedy nie ma już tych, którzy stać powinni. Nagle pojawiła się okropna Barbara, jak ja jej nie cierpię, perfidna i wyrachowana kobieta. A wczoraj? O Boże, wczoraj byłem zaskoczony, ponieważ w grę weszła Panna Marcelina a ona... tak, ona tak bardzo kogoś Tomaszowi przypomina a niestety nie wie kogo. I jest to najważniejsze, tam, gdzieś za zasłoną przyszłości, jeszcze w morzu ale już kiedyś widziane, to co się okaże jego losem. Będzie źle, będzie tragicznie, miłość przeplecie się z samotnością, bogactwo z biedą i najważniejsze: otworzą się bramy do świata, o jakim śnimy!