piątek, 30 marca 2012

Zamieniona? A może raczej "Niepowiedziona"?



O Amandzie Hocking zrobiło się głośno za sprawą miliona sprzedanych e-booków. Nie wiem jak się to autorce udało, ale pewnie wielkie znaczenie miała tutaj niska cena. Okładka książki łapie za oko, historia również, bo to przecież coś nowego, świeżego. Tu szturmem wziął świat Harry Potter, tam znowu rządzą wampiry. Teraz miała przyjść kolej na trole. I po co, pytam się? Bo czytając tę książkę, uważam, że autorce zupełnie się to nie udało. Książka jest napisana tak prosto i banalnie, że podczas czytania nie można odpocząć, czy nawet zrelaksować się, jak to bywało np. na Potterze. Książka kuleje od samego początku. Bohatera jest nijaka niestety i ma denerwującą tendencję do zadawania tępych pytań w stylu: chciałam zapytać, dlaczego, co masz na myśli? To podstawowe pytania, przewijające się przez całą książkę w nieskończoność. Wendy zawsze „chciała o coś zapytać ale...” strasznie to denerwujące i wiadomo od razu, że autorka sama nie wie, jaka powinna tutaj zabrzmieć odpowiedź. Książka szyta grubymi nićmi i aż razi w oczy jej przeciętność. Świat Wendy mnie nie zachwycił bo jest nijaki. Nic się tam nie dzieje, nie ma żadnego napięcia, nie ma po prostu niczego godnego uwagi. O książce świadczy sama bohaterka, która pomimo iż jest młoda i szczupła, to wstydzi się pokazać kawałek swojego brzucha, ponieważ jest obtłuszczony! Totalna porażka autorki.
Książka dobra dla nastolatek, może je oczaruje historia „królewny” z rozczochranymi włosami, chodząca bez butów i głupia jak funt kudeł. Niestety do mnie ten nowoczesny wytwór nie przemawia i żałuję, bo przecież sam pomysł jest świetny a okładka sama w sobie piękna, czyli cała seria może na półce wyglądać ciekawie. Niestety u mnie na półce tej serii zabraknie. Nie żałuję wyrzuconych na książkę pieniędzy, bo przynajmniej wiem jak bardzo nijaki to nowoczesny i przereklamowany bubel. Książka w sam raz wypowiada się o dzisiejszym społeczeństwie amerykańskim. Ale mówię głośno  i wyraźnie: nie wszystko co amerykańskie musi być od razu dobre. Czytajmy lepiej polskich autorów: Piter Murphy czy Marcin Brzostowski (tak, robię im reklamę bo są świetni!). Znajdziemy tam z pewnością bogatsze słownictwo a już na pewno ciekawsze historie, które mają w sobie to coś. Zresztą Polacy zawsze według mnie stawiali wysoko poprzeczki, tylko ciężej się im było przebić.
I w tym miejscu pozwolę zrobić sobie reklamę. Napisałem książkę, która według niektórych osob jest o niebo lepsza od takiej Hocking. Nie wiem, czy uda mi się tę ksiażkę wydać, bo dopiero zamierzam wysłać ją do wydawnictw, i boję się tego długiego oczekiwania na odpowiedź. Ale wierzę, że warto, bo jak może dobrze sprzedawać się amerykański bubel, tak samo ma szanse polski wyrobek opisujący jeszcze lepszą historię niż świat pustych królewienek bez butów w nieskończoność zadających bezsensowne pytania: dlaczego, co przez to chcesz powiedzieć?! Uda mi się? Jeżeli nie, to przynajmniej uda mi się skoczyć z mostu! Pozdrawiam.
PS.
Zupełnie rozumiem pana Raczka, jeżeli wypowiadał się o tym słynnym teraz w Polsce filmie. Gdybym miał swoje wydawnictwo to przy każdym zamówieniu i podaniu hasła Zamieniona-bubel, wysyłałbym książki innych autorów za pół ceny!
Ta książka to jest PORAŻKA!

1 komentarz:

  1. Dziękuję za miłe słowa kierowane pod moim adresem. No cóż...mnie "Zamieniona" również nie uwiodła, wręcz przeciwnie. Nie rozumiem fenomenu tej książki. Wydaje mi się, że w amerykańskiej kulturze masowej jest aktualnie zapotrzebowanie na trolle. Dla mnie ta historia jest jednym , wielkim nieporozumieniem. Ale cóż...wiele osób uważa inaczej i tak jak my mają do tego pełne prawo.

    OdpowiedzUsuń